skip to main |
skip to sidebar
Mineły dopiero 4 dni od końca strajku nauczycieli w Bułgarii, a już odbija się to na zdrowiu uczniów - alarmują pediatrzy. Przypominam, że strajk trwał właściwie od początku roku szkolnego, czyli ponad miesiąc. Nauczyciele postanowili nadrobić stracony czas w dosyć głupi sposób (moim osobistym zdaniem) - w trakcie jednych zajęć przerabiają kilka tematów naraz, prawie codziennie odbywają się klasówki, a dodatkowo zadają nienormalnie wielkie prace domowe. Ogromny stres wśród uczniów zdążył już objawić się podniesionym ciśnieniem krwi u większości młodych Bulgarów. Kuratoria zapowiadają kontrole i ostrzegają, że tego typu praca z uczniami jest niedopuszczalna, a także godzi w zdrowy rozsądek.Minister edukacji Daniel Wyłczew zapowiedział, że problem z nadrobieniem materiału zostanie rozwiązany na 3 sposoby. Szkoły, w których strajk trwał tylko kilka dni, będą pracować normalnie, według wcześniej ustalonego kalendarza, w szkołach, w których strajk trwał od 7 do 10 dni, zostaną skrócone ferie zimowe, a także ferie wiosenne, natomiast w szkołach, w których strajkowano ponad miesiąc, prawdopodobnie nie będzie w ogóle ferii zimowych i wiosennych, a także wakacje zostaną skrócone o kilkanaście dni
(sic!!!).
Minister bez teki Dragan Đilas oczekuje, że wybory prezydenckie odbędą się w styczniu wraz z wyborami samorządowymi. W ten sposób zażegnano kryzys powstały pomiędzy parlamentarnymi koalicjantami. Đilas stwierdził również, że nie oczekuje poparcia dla obecnego prezydenta Borisa Tadića od wszystkich partii koalicyjnych, a im więcej kandydatów na stanowisko prezydenta tym lepiej dla demokracji. Wybory prezydenckie w Serbii odbywają się w dwóch turach.
ps. na zdjęciu Boris Tadić (zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony prezydenta Serbii)
Liczba osób zarażonych wirusem żółtaczki typu A wzrosła do 430. Lekarze twierdzą jednak, że sytuacja jest opanowana i z dnia na dzień zmniejsza się liczba nowych przypadków HAV.
Wczoraj i dzisiaj do szpitali w Niszu (Serbia) zgłosiły się 44 osoby z objawami zakażenia wirusem typu HAV. Obecnie w szpitalach w Niszu przebywa na obserwacji ponad 100 osób. Sztab kryzysowy zarządził czyszczenie miasta, częstsze usuwanie śmieci oraz dezynfekcje w szkołach, przedszkolach i innych obiektach użytku publicznego.Żółtaczka typu A zwana jest chorobą brudnych rąk. Do zakażenia najczęściej dochodzi z powodu braku odpowiedniej higieny osobistej ( a mama mówiła myć rączki przed jedzeniem), a także w wyniku nie przestrzegania przepisów higienicznych w lokalach gastronomicznych.

Proszę zwrócić uwagę na bandaz na prawej kostce i błoto na lewej nogawce :PJak się w końcu Ance zechce to coś napisze o tym szalonym dniu i wycieczce w góry:P
Nikola Špirić, serbski premier Bośnii i Hercegoviny podał się do dymisji. Oznacza to faktyczny upadek obecnego rządu. Jak sam stwierdził, jego dalsze kierowanie radą ministrów jest niemożliwe ze względu na ostatnie zmiany wprowadzone przez Miroslava Lajčáka, Wysokiego Przedstawiciela dla Bośni i Hercegowiny. Špirić powiedział również, że "BiH nawet 12 lat po Dejton nie jest suwerennym państwem, ponieważ rządzą nią obcokrajowcy. Niestety, politycy BiH są bardziej związani z międzynarodową społecznością niż ze swoim państwem, a to są dwa przeciwne kierunki".
Kryzys w BiH powstał kiedy 19 października Miroslava Lajčák, słowacki dyplomata, wprowadził zmiany do ustawy o Radzie Ministrów BiH i rozporządzenia o funkcjonowaniu Parlamentu. Wprowadzono następujące zmiany:
* Rada Ministrów może rozpocząć posiedzenie przy obecności większości członków, a decyzje mogą być podejmowane zwykłą większością (obecnych na posiedzeniu), jeśli większość ta składa się z 1 przedstawiciela każdego z konstytucyjnych narodów (wcześniej ta większość musiała się składać z 2 przedstawicieli)
* do podjęcia decyzji przez parlament potrzebna będzie 1/3 posłów z każdego entitetu, które głosują, a nie jak wcześniej - 1/3 posłów z każdego entitetu w ogóle.
Zmiany wprowadzone przez Lajčáka wywołały również konflikt z Serbią.
W ogóle moim skromnym zdaniem to jest jakiś kompletny idiotyzm. Każde suwerenne państwo podejmuje decyzje w parlamencie, a tu jakiś Słowak, zmienia bardzo istotne dla funkcjonowania państwa ustawy bez jakiejkolwiek współpracy z rządem BiHu. Ja się nie znam. Zdenerwowałam się.
ps. na zdjeciu lajcak